
sobota, 18 maja 2013
Jezioro
Ohhh, jak dobrze, że sobota ^.^ Kolejny wieczór spędzony na przerzucaniu zdjęć Toma i innych seksiaków. Byłam dzisiaj na urodzinach u kumpla. Wzięłam ze sobą Budynia, co było dziwne, bo ona jest innej religii i nie chodzi na urodziny, ale mniejsza o to. Przeważająca ilość gości to byli oczywiście chłopcy, co mi ani troche nie przeszkadza, wręcz cieszy.. ;D Najpierw było przeciętnie - rzucanie sie jedzeniem, demolka domu, jedzenie. Potem postanowiliśmy pojechać nad jezioro, które położone jest jedynie 8 kilometrów od naszego miasta. Więc pojechaliśmy. Po drodze pobiłam ,,rekord spadniętego łańcucha", który koledzy naprawiali mi co jakieś 5 minut, jak nie częściej. Więc droga była długa, bo cały czas sie zatrzymywaliśmy z powodu mojego łańcucha. Kiedy dotarliśmy na miejsce, zostawiliśmy rowery koło jakiegoś słupa na plaży i weszliśmy na molo. Ja z dziewczynami moczyłyśmy nogi, za to chłopaki oczywiście wskoczyli do wręcz lodowatej wody. Po jakimś czasie, pomyślałam, że wejde do wody po uda, bo nudno tak siedzieć. Wzięłam ze sobą Julkę i weszłyśmy do wody. Spacerowałyśmy, gadałyśmy, kiedy nagle poczułam, że ktoś ciągnie mnie za nogę. Za chwilę byłam w powietrzu i ułamek sekundy potem w wodzie. Oczywiście Dawid musiał wrzucić mnie do wody. Usłyszałam kolejny plusk, odwróciłam sie i Julka też była już pod wodą xD Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy chociaż miały stroje kąpielowe i było ciepło, ale nie było i nikt poza nami sie nie kąpał. Ludzie dziwnie na nas zerkali, bo z naszych ubrań ociekała woda. Na szczęście po drodze praktycznie wyschłam i po powrocie do domu rodzice nie poznali, że byłam nad jeziorem. Zaczęło się wyciągnie ocen na koniec roku.. Ja szczególnie musze postarać się z anglika. Na poniedziałek mam nauczyć się około 170 słówek, z których znam maksymalnie 4. Miłe, co? Wcale :(


niedziela, 12 maja 2013
Przerwa
Ostatnio zaniedbałam mojego bloga. Nie wiem, co było tego przyczyną, chyba po prostu nie miałam czasu. Ale jakby na to spojrzeć z innej strony to nudziłam się praktycznie przez cały czas, więc nie mam usprawiedliwienia, dlaczego nie dodawałam wpisów. Komary to zło. Ostatnio wraz z Budyniem zaczęłyśmy uprawiać jogging. To całe bieganie nie wychodzi nam najlepiej i większość drogi chodzimy, ale liczą się chęci, tak? Wczoraj sie troche ,,pokłóciłam z Budyniem" o ile można nazwać to kłótnią. Po prostu miałam zły dzień i byłam dla niej wredna. Ona sie wkurzyła i wyłączyła mi Harrego Pottera. Można się domyślić, co dzieje sie, kiedy ktoś mi wyłączy Malfoya. Ale dzisiaj CHYBA jest już wszystko ok, tak myśle. Wczoraj był wielki upał, ponad 30 stopni. Dziś już nie ma takiego słońca, dzięki czemu jest chłodniej. Mam nadzieje, że ta pogoda utrzyma się do końca dnia, bo nie chce upału, a deszczu tym bardziej. I jak na złość właśnie wyszło słońce.. Nienawidzę poniedziałków ;((( Na koniec zdjęcie Toma ( Draco Malfoy ) w Gryffindorze :3
niedziela, 5 maja 2013
Czwartek
Wiem, że już niedziela, ale jakoś nie miałam czasu, aby dodać posta, a chciałam wam opisać to, co działo się w czwartek. Dlaczego właśnie ten dzień, a nie inny? Otóż tak mi się spodobało. No więc, jak codzień obudziłam się. Było może po 7, koło 8. Włączyłam laptopa, aby sprawdzić, czy może jest ktoś, z kim moge pisać na fb. No i byli. Przesiedziałam przed internetem jakieś 4 godziny, w tym czasie zaczynając oglądać ,,Chłopca w pasiastej piżamie". Gdzieś w 30 minucie filmu zadzwonił Budyń.
- Halo? - ja
- Aga, chodź szybko na dwór i weź wszystkie piłki. Z Patrycją czekamy pod twoim domem - Budyń.
- Ej, ale ja teraz nie moge, film oglądam.
- Nic mnie to nie obchodzi, chodź, czekamy na ciebie.
- ...Dobra - rozłączyłam
Za 5 minut byłam gotowa do wyjścia. Zerknęłam na zegarek - 11.17 Rodziców nie było w domu, bo pojechali nad jezioro na impreze, czyli wracają późno. Wyszłam z domu, podeszłam kawałek i dostrzegłam dwie nadpobudliwe postacie. Po sylwetkach rozpoznałam, że to Patrycja i Budynich. Podbiegłam do nich. Okazało się, że nie wyciągnęły mnie z domu w konkretnej sprawie. Po prostu chciały, abym szybko przyszła. Poszłyśmy do Patrycji. Miała wolną chatę, więc mogłyśmy u niej siedzieć. Przygotowała mi niespodziankę - oczywiście zdjęcia Toma. Miłe. Było ich koło 90, w tym jedno na kartkę A4, bez koszulki co mnie niesamowicie ucieszyło. Zaczął padać deszcz, więc wyszłyśmy na balkon, aby moknąć. Budyń zamknął mnie i Patrycje, więc przez pół godziny przemokłyśmy do suchej nitki. Odwalałyśmy tam dziwne rzeczy, Patrycja śpiewała, aż sąsiad wyjrzał, aby zobaczyć, kto się tak drze. Potem oglądałyśmy filmy, to znaczy POZACZYNAŁYŚMY oglądać filmy, było ich koło 17, każdy nudził nam się po jakiś 10 minutach. Kiedy skończyłyśmy, poszłyśmy na strych, bo tam jest fajne okno. Ja z Tomem w ręku, bo jak inaczej. Wychyliłyśmy się do pasa i coś krzyczałyśmy. Potem wpadłam na ,,genialny" pomysł, aby zrzucić Tomcia na dół i zobaczyć, gdzie poleci. Patrycja bez uprzedzenia wyrwała mi go z rąk i rzuciła. Widocznie spodobał jej się ten pomysł. Pech chciał, że Tomeczek wylądował na balkonie u sąsiadów. Zbiegłyśmy na dół, gdzie czekał już Budyń, bo ona obserwowała to wydarzenie z dołu. Zadzwoniłyśmy do furtki i wyszedł młody, przystojny facecik. Poprosiłyśmy, aby poszukał zdjęcia, bo ,,przypadkowo" je upuściłyśmy. Odnalazł je i zdziwił się, bo na zdjęciu był pół-nagi Tom Felton. Patrycja odebrała zdjęcie, ale po chwili porwała je, bo ten sąsiad jej się podobał i to było odruchowe, ze stresu. Więc wydrukowała mi kolejnego. Następnie poszłyśmy do Patrycji pokoju, ale Budyń się z nią pokłócił, więc jej Patrycja nie wpuściła. Budyń się zdenerwowała i rozwaliła jej salon. Po 2 godzinach oglądania Tomeczka, zbiegłyśmy, aby sprawdzić, co odwala Budyń. Szukałyśmy jej, ale nie mogłyśmy znaleźć.
- Pewnie już poszła do domu - stwierdziła Patrycja
W tym momencie usłyszałyśmy dźwięk tłuczonego szkła
- Jeszcze jest - odpowiedziałam
Popatrzyłyśmy na siebie znacząco i wbiegłyśmy do kuchni. Zastałyśmy Budynia skręcającego się ze śmiechu na stole, a obok niej pobita szklanka. Wpadłam w śmiech i przewróciłam kolejną. To nam daje 2 pobite szklanki w ciągu jednej minuty. Patrycji nie było do śmiechu, bo to były jej ulubione kubki. Potem poszyłyśmy do Budynia na grilla i z mopem paradowałyśmy po górce wodociągowej. Czas jakoś szybko zleciał i zrobiło się ciemno. 21. Pomyślałam, że warto byłoby wrócić już do domu więc wzięłam deskorolkę i wróciłam, po czym cały wieczór przesiedziałam przed laptopem. KONIEC.

- Halo? - ja
- Aga, chodź szybko na dwór i weź wszystkie piłki. Z Patrycją czekamy pod twoim domem - Budyń.
- Ej, ale ja teraz nie moge, film oglądam.
- Nic mnie to nie obchodzi, chodź, czekamy na ciebie.
- ...Dobra - rozłączyłam
Za 5 minut byłam gotowa do wyjścia. Zerknęłam na zegarek - 11.17 Rodziców nie było w domu, bo pojechali nad jezioro na impreze, czyli wracają późno. Wyszłam z domu, podeszłam kawałek i dostrzegłam dwie nadpobudliwe postacie. Po sylwetkach rozpoznałam, że to Patrycja i Budynich. Podbiegłam do nich. Okazało się, że nie wyciągnęły mnie z domu w konkretnej sprawie. Po prostu chciały, abym szybko przyszła. Poszłyśmy do Patrycji. Miała wolną chatę, więc mogłyśmy u niej siedzieć. Przygotowała mi niespodziankę - oczywiście zdjęcia Toma. Miłe. Było ich koło 90, w tym jedno na kartkę A4, bez koszulki co mnie niesamowicie ucieszyło. Zaczął padać deszcz, więc wyszłyśmy na balkon, aby moknąć. Budyń zamknął mnie i Patrycje, więc przez pół godziny przemokłyśmy do suchej nitki. Odwalałyśmy tam dziwne rzeczy, Patrycja śpiewała, aż sąsiad wyjrzał, aby zobaczyć, kto się tak drze. Potem oglądałyśmy filmy, to znaczy POZACZYNAŁYŚMY oglądać filmy, było ich koło 17, każdy nudził nam się po jakiś 10 minutach. Kiedy skończyłyśmy, poszłyśmy na strych, bo tam jest fajne okno. Ja z Tomem w ręku, bo jak inaczej. Wychyliłyśmy się do pasa i coś krzyczałyśmy. Potem wpadłam na ,,genialny" pomysł, aby zrzucić Tomcia na dół i zobaczyć, gdzie poleci. Patrycja bez uprzedzenia wyrwała mi go z rąk i rzuciła. Widocznie spodobał jej się ten pomysł. Pech chciał, że Tomeczek wylądował na balkonie u sąsiadów. Zbiegłyśmy na dół, gdzie czekał już Budyń, bo ona obserwowała to wydarzenie z dołu. Zadzwoniłyśmy do furtki i wyszedł młody, przystojny facecik. Poprosiłyśmy, aby poszukał zdjęcia, bo ,,przypadkowo" je upuściłyśmy. Odnalazł je i zdziwił się, bo na zdjęciu był pół-nagi Tom Felton. Patrycja odebrała zdjęcie, ale po chwili porwała je, bo ten sąsiad jej się podobał i to było odruchowe, ze stresu. Więc wydrukowała mi kolejnego. Następnie poszłyśmy do Patrycji pokoju, ale Budyń się z nią pokłócił, więc jej Patrycja nie wpuściła. Budyń się zdenerwowała i rozwaliła jej salon. Po 2 godzinach oglądania Tomeczka, zbiegłyśmy, aby sprawdzić, co odwala Budyń. Szukałyśmy jej, ale nie mogłyśmy znaleźć.
- Pewnie już poszła do domu - stwierdziła Patrycja
W tym momencie usłyszałyśmy dźwięk tłuczonego szkła
- Jeszcze jest - odpowiedziałam
Popatrzyłyśmy na siebie znacząco i wbiegłyśmy do kuchni. Zastałyśmy Budynia skręcającego się ze śmiechu na stole, a obok niej pobita szklanka. Wpadłam w śmiech i przewróciłam kolejną. To nam daje 2 pobite szklanki w ciągu jednej minuty. Patrycji nie było do śmiechu, bo to były jej ulubione kubki. Potem poszyłyśmy do Budynia na grilla i z mopem paradowałyśmy po górce wodociągowej. Czas jakoś szybko zleciał i zrobiło się ciemno. 21. Pomyślałam, że warto byłoby wrócić już do domu więc wzięłam deskorolkę i wróciłam, po czym cały wieczór przesiedziałam przed laptopem. KONIEC.

środa, 1 maja 2013
...
Chciałam uprzedzić, że aby zobaczyć najstarsze posty należy zjechać na sam dół i po prawej stronie będzie napis ,,starsze posty". Dopiero zobaczyłam, że nie mieszczą się już wszystkie na pierwszej stronie, dlatego jeśli ktoś chce przeczytać pierwsze posty, musi otworzyć następną stronę. ;]
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
