- Halo? - ja
- Aga, chodź szybko na dwór i weź wszystkie piłki. Z Patrycją czekamy pod twoim domem - Budyń.
- Ej, ale ja teraz nie moge, film oglądam.
- Nic mnie to nie obchodzi, chodź, czekamy na ciebie.
- ...Dobra - rozłączyłam
Za 5 minut byłam gotowa do wyjścia. Zerknęłam na zegarek - 11.17 Rodziców nie było w domu, bo pojechali nad jezioro na impreze, czyli wracają późno. Wyszłam z domu, podeszłam kawałek i dostrzegłam dwie nadpobudliwe postacie. Po sylwetkach rozpoznałam, że to Patrycja i Budynich. Podbiegłam do nich. Okazało się, że nie wyciągnęły mnie z domu w konkretnej sprawie. Po prostu chciały, abym szybko przyszła. Poszłyśmy do Patrycji. Miała wolną chatę, więc mogłyśmy u niej siedzieć. Przygotowała mi niespodziankę - oczywiście zdjęcia Toma. Miłe. Było ich koło 90, w tym jedno na kartkę A4, bez koszulki co mnie niesamowicie ucieszyło. Zaczął padać deszcz, więc wyszłyśmy na balkon, aby moknąć. Budyń zamknął mnie i Patrycje, więc przez pół godziny przemokłyśmy do suchej nitki. Odwalałyśmy tam dziwne rzeczy, Patrycja śpiewała, aż sąsiad wyjrzał, aby zobaczyć, kto się tak drze. Potem oglądałyśmy filmy, to znaczy POZACZYNAŁYŚMY oglądać filmy, było ich koło 17, każdy nudził nam się po jakiś 10 minutach. Kiedy skończyłyśmy, poszłyśmy na strych, bo tam jest fajne okno. Ja z Tomem w ręku, bo jak inaczej. Wychyliłyśmy się do pasa i coś krzyczałyśmy. Potem wpadłam na ,,genialny" pomysł, aby zrzucić Tomcia na dół i zobaczyć, gdzie poleci. Patrycja bez uprzedzenia wyrwała mi go z rąk i rzuciła. Widocznie spodobał jej się ten pomysł. Pech chciał, że Tomeczek wylądował na balkonie u sąsiadów. Zbiegłyśmy na dół, gdzie czekał już Budyń, bo ona obserwowała to wydarzenie z dołu. Zadzwoniłyśmy do furtki i wyszedł młody, przystojny facecik. Poprosiłyśmy, aby poszukał zdjęcia, bo ,,przypadkowo" je upuściłyśmy. Odnalazł je i zdziwił się, bo na zdjęciu był pół-nagi Tom Felton. Patrycja odebrała zdjęcie, ale po chwili porwała je, bo ten sąsiad jej się podobał i to było odruchowe, ze stresu. Więc wydrukowała mi kolejnego. Następnie poszłyśmy do Patrycji pokoju, ale Budyń się z nią pokłócił, więc jej Patrycja nie wpuściła. Budyń się zdenerwowała i rozwaliła jej salon. Po 2 godzinach oglądania Tomeczka, zbiegłyśmy, aby sprawdzić, co odwala Budyń. Szukałyśmy jej, ale nie mogłyśmy znaleźć.
- Pewnie już poszła do domu - stwierdziła Patrycja
W tym momencie usłyszałyśmy dźwięk tłuczonego szkła
- Jeszcze jest - odpowiedziałam
Popatrzyłyśmy na siebie znacząco i wbiegłyśmy do kuchni. Zastałyśmy Budynia skręcającego się ze śmiechu na stole, a obok niej pobita szklanka. Wpadłam w śmiech i przewróciłam kolejną. To nam daje 2 pobite szklanki w ciągu jednej minuty. Patrycji nie było do śmiechu, bo to były jej ulubione kubki. Potem poszyłyśmy do Budynia na grilla i z mopem paradowałyśmy po górce wodociągowej. Czas jakoś szybko zleciał i zrobiło się ciemno. 21. Pomyślałam, że warto byłoby wrócić już do domu więc wzięłam deskorolkę i wróciłam, po czym cały wieczór przesiedziałam przed laptopem. KONIEC.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz