Byłam wczoraj na zakupach w Lublinie. Żadnych wyprzedaży, co jest u mnie typowe, bo zwykle mam takiego pecha, że ciężko mi trafić na promocje. Tak więc pozostało mi kupowanie z nowszych kolekcji. Ale w tej chwili troche żałuje, że pojechałam tam wczoraj, bo po powrocie Budyń poinformował mnie, że w przyszłym tygodniu jedzie z rodzicami i ja razem z nią. Szkoda, że nie powiedziała mi wcześniej, bo całkowicie wyczyściłam się z kasy. To jest pierwszy powód. Drugim jest to, że mama może mi nie pozwolić jechać, bo uzna to za stratę czasu i kolejnych pieniędzy, więc będzie ciężko z przekonaniem jej.
Ostatnio przytrafiła mi się całkiem dziwna historia.. Zakończyła się tym, że z całkowicie nieznajomym kurierem pojechałam ciężarówką do sklepu. Nadal nie mogę zrozumieć, jaki był cel jej podróży i dlaczego zgodziłam się na taką przejażdżkę, ale tak wyszło. Nie będę opowiadać jak do tego doszło, bo bolą mnie palce od klawiatury, boli głowa i jest to długa historia.
Kocham Toma - tymi słowami zakańczam dzisiejszy post ;**

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz