Cały dzisiejszy dzień zanosiło się na deszcz. No i stało się. Burza. Niespecjalnie mi to przeszkadza, bo właściwie to nawet lubię słuchać grzmotów i patrzeć na te błyski.. Ale wyobrażam sobie, co teraz czuje Budyń. Pewnie płacze gdzieś pod stołem (tu zaznaczam, że ona często płacze ze strachu, bo się praktycznie WSZYSTKIEGO boi ). A mi tam obojętnie, czy pada, czy nie - grunt, że internet jest i Tom mi działa :3 Nie pojmuję - jak można bać się burzy? Dobra, nie jest fajnie, jak pioruny trafiają w drzewa, można się wtedy przestraszyć, ale to się rzadko zdarza.. Ale kiedy nie ma burz z piorunami, to czego się obawiać? Do mojej kolekcji piłeczek kauczukowych dołączyło dziś kolejne 7, w tym jedna przegryziona przez Patrycje -.- Uwielbiam tą sesję zdjęciową <3 :
Od kilku tygodni jestem uzależniona od piłeczek kauczukowych. Po prostu coś takiego w nich jest, że nie mogę się oprzeć, aby nie kupić kilku. Za każdym razem, kiedy wchodzę do sklepu, zatrzymuję się przy automacie do piłek. Dzisiaj sprzedawczyni w stokrotce się wkurzyła i nie chciała rozmieniać mi pieniędzy na złotówki. Cóż - trudno się mówi. Skoro nie chcą zarobić na piłeczkach, to znajdę sobie nowe miejsce. Piłeczkowo - kauczukowa faza dopadła nie tylko mnie. Chorobą tego uzależnienia padła głównie Patrycja. Wolę nie liczyć, ile złotówek przetraciła już na piłkach.. xD
Właśnie skończyłam oglądać film ,,Cudowne dziecko". Wspaniały, wzruszający film muzyczny opowiadający o chłopcu z domu dziecka, który poprzez muzykę odnajduje swoich rodziców. Uwielbiam tego typu filmy. Słyszałam, że ten film dostał oscara za muzykę i nie dziwię się, bo fajnie się tego słucha. Polecam obejrzeć, poza tym ,,Cudowne dziecko" trwa jedynie 1:49:16 (sprawdzałam) więc nie zajmuje wiele czasu.
Właśnie wróciłam z miasta. Pogoda zajeebiszta. Dzisiaj obudził mnie telefon. Nie patrząc kto dzwoni, odebrałam sennym głosem:
-Haloo.. ? - mruknęłam
- Witam - głos
- Yyyy.. No, witam..
- Agusiu, posłuchaj, ja z takim zapytaniem: dzisiaj idziecie do szkoły czy nie?
- Nie, nie, cały tydzień wolny - odpowiedziałam wciąż zaspana
- Ahhh, bo tu Patrycja wszystkich stawia na równe nogi, że do szkoły dzisiaj. Obudziłam cię? Przepraszam i dziękuje, już ci nie przeszkadzam - tu poznałam, że rozmawiam z mamą Budynia
- Proszę, do widzenia - i rozłączyłam.
Spojrzałam na zegarek - 7:42. Właściwie dobrze, że ktoś mnie obudził, bo nie lubie marnować wolnego od szkoły na spanie. Leżałam jeszcze chwile i wstałam. Laptop stał niewinnie na biurku obok łóżka, więc podniosłam klapę i nacisnęłam duży guzik włączający ,,maszynę". Wystukałam hasło, włączyłam facebooka. Skończyłam oglądać na kinomaniaku film ,,Tylko Ciebie Chcę" i zaczęłam szperać w szafie w poszukiwaniu ciuchów. Wyciągnęłam bluzkę i narzuciłam sweterek. Po drodze zgarnęłam z kuchni cebularza i 6 złotych, deskorolka w dłoń i wszyłam. Z przyzwyczajenia skierowałam się do Budynia. Zastałam ją w piżamie, choć było już po 10, a ona wstała przed 8, bo Patrycja wszystkich obudziła. We trzy wyszłyśmy do miasta (ja, Budyń, Patrycja) Wstępowałyśmy do sklepów, rozwalałyśmy półki, ochroniarze nas wyganiali i tak w kółko. W stokrotce jak zwykle zatrzymałyśmy się przy automacie do piłeczek kauczukowych. Nabyłam nowe 8. Łącznie mam już ich 16. Odwalałyśmy jeszcze coś na mieście, a o 14.30 pojechałam do domu na obiad, którego i tak nie zjadłam. Zaczęłam oglądać jakieś komedie na laptopie, kiedy do pokoju wszedł tato. Powiedział, że zostaje sama w domu, bo jadą na grilla nad jezioro. Niezmiernie się ucieszyłam, ale nie dałam tego po sobie poznać. Więc zostałam sama. Zadzwoniłam po ekipę i zrobiliśmy imprezę. Rozwaliliśmy mi dom, ale zdążyłam ogarnąć przed przyjazdem rodziców. Potem uciekłam z domu i poszłam do miasta. Nie będę opowiadać, co robiłam na mieście, bo ten wpis i tak jest już za długi, więc na tym kończę.
Postanowiłam wrzucić dzisiaj kilka z moich ulubionych zdjęć Toma ;D
Strasznie wolno minęła mi sobota. Nie chodzi o to, że się nudziłam. Wręcz przeciwnie - zdążyłam zrobić wiele rzeczy. O 6.00 rano odpaliłam laptopa i przeglądałam stronę główną facebooka. Poza facebookiem na kartach miałam włączone wywiady z Tomem Feltonem, kinomaniaka i demotywatory. Nie spodziewałam się, że ktoś napisze do mnie o tak wczesnej porze, ale o dziwno napisał i to najbardziej nieoczekiwana osoba. Konkretnie chodzi o moją najlepszą przyjaciółkę - Budynia. Był to dla mnie szok, bo ona wstaje koło 15.00 w weekendy, a na kompa wchodzi tylko wieczorami, bo tłumaczy się, że ,,nie ma czasu". Więc pisałam z nią, o 10 pomyślałam, że warto by było ogarnąć mój pokój, bo całe biurko i podłoga zawalone są ubraniami i papierkami po lodach i czekoladzie. Włączyłam muzykę i wzięłam się do roboty. Zajęło mi to zaledwie pół godziny. Położyłam się na łóżko, ale nie na długo, bo za chwilę usłyszałam z dołu krzyk mamy:
,,Aga, chodź, jedziemy nad jezioro posprzątać ośrodek". Kuźwa - pomyślałam. Wybierałam się do Budynia i naprawdę nie miałam ochoty spędzić dnia na ośrodku sprzątając. Więc wywieziona poza miasto siedziałam nad jeziorem. Wywieziona - brzmi to tak, jakby rodzice zawieźli mnie tam i zostawili. Ale oni cały czas byli ze mną, więc może lepszym określeniem będzie ,, zawieźli bez mojej zgody". Więc zawieziona-bez-zgody musiałam siedzieć tam i grabić liście. Potem poszłam się poopalać, ale niedługo wróciłam, bo nie miałam ochoty siedzieć nad jeziorem sama. Kiedy przyszłam narzekałam rodzicom, że chcę wracać. Zajęło mi to koło godziny, ale kiedy wreszcie mieli mnie dość, odwieźli mnie. W domu byłam o 14. Poszłam więc do miasta, a następnie do Budynia. Kupiłam nam lody, więc siedziałyśmy zajadając je i grając na gitarze. Potem poszłyśmy na ,,piknik" do kumpeli zwanej ,,Kaśką". Zdemolowałyśmy jej dom, więc potem poszłyśmy we cztery (do Kaśki zabrałyśmy sąsiadkę Budynia - Patrycję) do Lidla. Chodziłyśmy po mieście i do domu dotarłam o 20. Poszłam na komputer i tak zakończył się mój dzień. Nie był najgorszy, ale wspaniały też nie był.
Wreszcie się doczekałam. Weekend majowy. Pogoda zapowiada się niesamowicie i w ogóle, tylko szkoda, że nie wyjdę z domu -.- Biorę antybiotyki, ale nawet nie wiem od czego, bo nie czuje się chora, nic mnie nie boli, może mam lekki kaszel.. Pielęgniarka dała mi zakaz wychodzenia do czwartku. Właściwie niewiele obchodzi mnie to, co mówi pielęgniarka, bo i tak ucieknę z domu. Wczoraj obejrzałam ,,Trzy metry nad niebem". Film nie najgorszy, ale szczerze przyznam, że widziałam lepsze. Dzisiaj mam zamiar oglądać drugą część, ale jeszcze się zastanawiam, bo aż tak mnie ten film nie zachęca. Oczywiście to tylko moje zdanie, bo znam wielu ludzi, którzy ten film wprost kochają, ale mi po prostu do gustu nie przypadł. Postanowiłam nie pisać długich postów, bo nikomu nie będzie się chciało tego czytać, więc na tym kończę ten wpis.
.
Pomyślałam, że dobrze by było, gdybym napisała coś o sobie. Żadna ze mnie wielka osobowość, żeby ktoś się nie zdziwił, albo nie nastawił na coś 'mega', że tak powiem. Zwykła nastolatka, z nieosiągalnymi planami i wielkimi marzeniami, czasem kłótliwa, troche nienormalna. Uczę się raczej przeciętnie, może troche ,,ponad przeciętnie". Głównie jadę na 4, zdarza się lepiej lub gorzej - oczywiste. Jestem typową fanką Harrego Pottera, można by stwierdzić, że mam na tym punkcie fioła. Ale nie chodzi mi o film ,,Harry Potter", choć też, ale wolę książki. Może wydawać się to dziwne, ale książki są o wiele, wiele lepsze, jeśli chodzi o tą sagę. W filmie pominęli wiele ważnych elementów i sporo treści, co mnie czasem wręcz wyprowadza z równowagi. Więc jeśli ktoś nie oglądał jeszcze Pottera, to polecam najpierw przeczytać, potem obejrzeć. Jak się to wszystko samemu wyobraża to jest o wiele fajniej, poważnie. Najbardziej ze wszystkich postaci lubię Malfoy'a. Lubię - mało powiedziane. KOCHAM Draco Malfoy'a i uważam, że Tom Felton wspaniale go zagrał (mam słabość do Tomaaa *.*). Ale teraz nie o tym. W wolnych chwilach jeżdżę na deskorolce, czasem rolkach, ale rzadko. Uwielbiam blondynów, choć może nie jest to ważna informacja, ale tak sobie pomyślałam, że mogłabym o tym wspomnieć. Moim hobby jest jedzenie słodyczy ( tu zaznaczam, że nie jestem gruba, niektórzy nawet uważają, że mam anoreksję - po prostu nie tyje po czekoladzie ). Gram na gitarze, choć ostatnio nie za bardzo, bo jedną połamałam, a od drugiej zgubiłam tą część do strojenia i po prostu nie mogę jej nastroić. Tak więc muszę albo kupić nową gitarę, albo to ,,pokrentęłko" jak ja to lubie nazywać. Mieszkam w niewielkim miasteczku, liczy koło 16 tys. mieszkańców. Ale je lubię. Znam wszystko na pamięć, na sklepy też nie narzekam, więc nie przeszkadza mi, że nie mieszkam w większym mieście, bo tu mi odpowiada. Uwielbiam film ,,Skazani na Shawshank" i ,,Nietykalni". Moim postanowieniem jest nauczenie się języka francuskiego (głównie dlatego, że Tom zna ten język). W szkole nienawidzę matmy i historii. Po prostu męka. Lubie za to angielski, polski i oczywiście wf. Co roku jestem w samorządzie klasowym. Kocham moją klasę :3 Uwielbiam tych ludzi, choć rzecz jasna - nie wszystkich. Często odwalamy różne głupie i może troche hmmmm.. nietypowe rzeczy. Uciekanie ze szkoły przez okno od męskiej szatni wf to nasza specjalność. Szkody wyrządzone w naszej szkole to też zwykle nasza wina, bo często coś rozwalamy. Wszelkie drzwi, kible, obrazy, ławki - to u nas długo nie pociągnie. Póki co nie będę się rozpisywać, od czasu do czasu dorzucę pewnie jeszcze jakieś wiadomości na mój temat, choć wiem, że niespecjalnie kogoś to interesuje. Ale skoro postanowiłam założyć tego bloga, to będę go prowadzić bez względu na to, czy ktoś to czyta ;D
Postanowiłam założyć bloga. Taki tam kolejny blog o wszystkim i niczym. Zastanawiam się tylko, kogo właściwie będzie interesowało moje życie, ale póki co to nie ma większego znaczenia. Postaram się dodawać wpisy regularnie, choć obawiam się, że nie koniecznie mi się to uda. Ale zawsze warto próbować. Tak więc pierwszy wpis wygląda właśnie tak. Od razu mówię, że jeśli nie lubicie Toma Feltona to właściwie nie ma sensu zawracać sobie głowy moimi wpisami, bo zapewne dotyczyć będą głównie jego osoby. Nie wiem właściwie, dlaczego mi się podoba, ale ten facecik coś takiego w sobie ma, co mnie pociąga ^.^ Ale posty nie będą tylko o Malfoy'u. Pewnie napisze też czasem coś o sobie, Harrym Potterze,o przyjaciołach, życiu, itp. Wątpie, by kogoś specjalnie zainteresowały głupoty, jakie będę tu wypisywać, ale trudno. Chociaż spróbuje.