dkl

GRY

niedziela, 28 kwietnia 2013

Dziwny dzień.

Strasznie wolno minęła mi sobota. Nie chodzi  o to, że się nudziłam. Wręcz przeciwnie - zdążyłam zrobić wiele rzeczy. O 6.00 rano odpaliłam laptopa i przeglądałam stronę główną facebooka. Poza facebookiem na kartach miałam włączone wywiady z Tomem Feltonem, kinomaniaka i demotywatory. Nie spodziewałam się, że ktoś napisze do mnie o tak wczesnej porze, ale o dziwno napisał i to najbardziej nieoczekiwana osoba. Konkretnie chodzi o moją najlepszą przyjaciółkę - Budynia. Był to dla mnie szok, bo ona wstaje koło 15.00 w weekendy, a na kompa wchodzi tylko wieczorami, bo tłumaczy się, że ,,nie ma czasu". Więc pisałam z nią, o 10 pomyślałam, że warto by było ogarnąć mój pokój, bo całe biurko i podłoga zawalone są ubraniami i papierkami po lodach i czekoladzie. Włączyłam muzykę  i wzięłam się do roboty. Zajęło mi to zaledwie pół godziny. Położyłam się na łóżko, ale nie na długo, bo za chwilę usłyszałam z dołu krzyk mamy:
,,Aga, chodź, jedziemy nad jezioro posprzątać ośrodek". Kuźwa - pomyślałam. Wybierałam się do Budynia i naprawdę nie miałam ochoty spędzić dnia na ośrodku sprzątając. Więc wywieziona poza miasto siedziałam nad jeziorem. Wywieziona - brzmi to tak, jakby rodzice zawieźli mnie tam i zostawili. Ale oni cały czas byli ze mną, więc może lepszym określeniem będzie ,, zawieźli bez mojej zgody". Więc zawieziona-bez-zgody musiałam siedzieć tam i grabić liście. Potem poszłam się poopalać, ale niedługo wróciłam, bo nie miałam ochoty siedzieć nad jeziorem sama. Kiedy przyszłam narzekałam rodzicom, że chcę wracać. Zajęło mi to koło godziny, ale kiedy wreszcie mieli mnie dość, odwieźli mnie. W domu byłam o 14. Poszłam więc do miasta, a następnie do Budynia. Kupiłam nam lody, więc siedziałyśmy zajadając je i grając na gitarze. Potem poszłyśmy na ,,piknik" do kumpeli zwanej ,,Kaśką". Zdemolowałyśmy jej dom, więc potem poszłyśmy we cztery (do Kaśki zabrałyśmy sąsiadkę Budynia - Patrycję) do Lidla. Chodziłyśmy po mieście i   do domu dotarłam o 20. Poszłam na komputer i tak zakończył się mój dzień. Nie był najgorszy, ale wspaniały też nie był.


 

5 komentarzy:

  1. ,,zawieziona-bez-zgdy" - hahaha xD
    Niesamowite masz te teksty! Chciałabym Cie poznać prywanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bonku ty mój kochany, powodzenia ! :** Przybędziesz do mnie dziś, w ten deszcz -.- ?
    Jesteś mile widziana, skalb

    OdpowiedzUsuń
  3. o Ty sraku zasrany i obesrany naokoło -.-
    przychódź ^.^

    OdpowiedzUsuń