dkl

GRY

niedziela, 13 października 2013

Kiedy dziewczyna zakocha się w chłopaku, to on automatycznie powinien zakochać się w niej (!)

niedziela, 29 września 2013

...

Chcę się do niego przytulić. Tak po prostu. Poczuć go. Poczuć jego bliskość. Poczuć się bezpiecznie. Poczuć się kochana. Czy to naprawdę aż tak wiele.. ?

sobota, 21 września 2013

Myśl optymistycznie, myśl optymistycznie..

Muszę się ogarnąć. Chyba zacznę się uczyć, no bo czemu by nie. I tak wiadomo, że nie będę, ale dobra xD Staram się godzić ze wszystkimi, z którymi nie jestem w zgodzie. Nie lubię mieć wrogów. I tak nie mam ich zbyt wielu, ale wiadomo - ktoś tam się znajdzie ;/ Pogodziłam się już z dwoma chłopakami, został jeszcze jeden, ale z nim będzie trochę ciężej :c Myślę, że dam jakoś radę i wyzbędę się wrogów. Ostatnio bardzo dużo piszę w pamiętniku, pomaga mi to odzyskać wewnętrzną równowagę i ogarnąć trochę myśli. Nie wiem czemu, ale zbyt mało czasu poświęcam swoim myślom. Ciągle jestem z kimś w kontakcie, nie mam czasu dla siebie i chyba powinnam coś zmienić, bo doprowadziło to do tego, że nie potrafię ogarnąć sama siebie. Ale powoli wracam do żywych. Od kilku dni cierpię na bezsenność ;< Ale dziś mam zamiar porządnie wyspać się za wszystkie czasy, aby mieć siłę przetrwać kolejne dni. Może będzie lepiej. W końcu i tak będę szczęśliwa, zobaczycie ;d

piątek, 13 września 2013

Osamotnienie

Dziwne. Niby otacza mnie grono 'przyjaciół', a czuje się o wiele samotniej niż kiedy mogłam liczyć tylko na Klaudię, bo praktycznie ze wszystkimi byłam pokłócona. A teraz duchowo nie ma ze mną nikogo. Może to nie jest trafne określenie, ale to pierwsze, jakie wpadło mi do głowy. To zabawne, że niby są osoby, na których wsparcie zawsze mogę liczyć, ale zawsze to jednak tylko powiedzenie. Bo w takiej sytuacji nie mogę liczyć na nikogo. Ale nie mam do nich pretensji. Mam do siebie. Jestem głupią nastolatką ze zbyt wielkimi marzeniami, która za dnia udaje twardą, a nocami nie może zmrużyć oka myśląc o Nim i o wielu innych problemach. Przypadek, że jeszcze nigdy się szczerze nie zakochałam, czy może tak było zaplanowane ? Zauważyłam, że mam w życiu trochę bardziej pod górkę niż moi znajomi. Dużo bardziej. Tylko ja zawsze mam przypał za durne sprawy. Ale nawet nie o to chodzi. Właściwie to nie mam siły kończyć tego posta. Przepraszam.


środa, 11 września 2013

Nijak .

Ostatnio znowu rzadko dodaję wpisy. W  sumie, to i tak nikt tego nie zauważa, bo mam tylko kilku obserwatorów, a takich, którzy czytają post za postem chyba nie ma na moim blogu. Bywa. Aktualnie mam totalne rwanie głowy. Nie minął jeszcze drugi tydzień szkoły, a ja już wysiadam.. Czy nauczyciele naprawdę muszą się tak nad nami pastwić !? Czy myślą o tym, że też jesteśmy ludźmi i potrzebujemy snu i czasu wolnego, a do tego, że mamy też własne problemy ?! Dajmy na to moja polonistka to w ogóle o nas nie myśli -.- Zawsze lubiłam polski, ale z tą babą nawet gra na gitarze byłaby nudna ;/ Nie, żebym była jakoś szczególnie poszkodowana, bo właściwie to mogło być gorzej.. Dobrze, że  są też nauczyciele, którzy nas rozumieją i nie zadają tyle.

Nienawidzę siebie. Dlaczego umyślnie robię sobie na złość ?! Jestem idiotką. Ciągle narzekam,  nie doceniając tego, co posiadam. Musze zmienić podejście do życia, o ile wcześniej podświadomie nie zniszczę sama siebie. Robię tak, aby było mi jak najgorzej, sama szukam sobie powodu do płaczu. Czuję, jakby były we mnie dwie osoby: debilka na codzień oraz ujawniająca się wieczorami samokrytyczka. Dopiero kiedy przemyślę wszystko, zdaję sobie sprawę z tego, że to co robię jest niewłaściwie. Że powinnam inaczej się zachować, inaczej zaplanować dzień. Inaczej myśleć. Zresztą nie ważne.

Czy kiedyś odważę się do niego napisać, zagadać ? Powinnam walczyć o marzenia, a właśnie On nim jest. Ale ja tak nie potrafię, jestem słaba. Boje się. Cholernie się boję. Nie wiem czego, ale się boję. Odrzucenia ? Wyśmiania ? To chyba nie to. Kiedy rozgryzę sama siebie, to może spróbuję zrobić coś, aby zacząć dążyć do szczęścia. Póki co, kładę się spać, bo ból głowy nie daje mi normalnie myśleć i funkcjonować. Właściwie to dobrze, bo na dziś już chyba za dużo myślenia.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Porządki

    To nie w moim stylu sprzątać szafę bez gróźb mojej mamy.. o.O  Tak, to trochę dziwne, że bez niczyjego przymusu, z własnej woli wywaliłam wszystkie ubrania. Oczywiście zadzwoniłam po Budynia i Kaśkę, bo jak to tak samej sprzątać ? Trzeba wykorzystywać innych jak jest okazja (^.^) Tak więc z ich pomocą ( głównie Kaśki, której zawdzięczam poskładanie 3/4 zawartości szafy ) prawie osiągnęłam mój cel, którym był porządek w szafie. Prawie, bo dużo ciuchów leży jeszcze na podłodze, a jestem zbyt leniwa, aby się schylić i podnieść je z podłogi. Przerwałyśmy sprzątanie, bo Kaśka i Klaudia musiały iść.
    Byłam wczoraj na zakupach w Lublinie. Żadnych wyprzedaży, co jest u mnie typowe, bo zwykle mam takiego pecha, że ciężko mi trafić na promocje. Tak więc pozostało mi kupowanie z nowszych kolekcji. Ale w tej chwili troche żałuje, że pojechałam tam wczoraj, bo po powrocie Budyń poinformował mnie, że w przyszłym tygodniu jedzie z rodzicami i ja razem z nią. Szkoda, że nie powiedziała mi wcześniej, bo całkowicie wyczyściłam się z kasy. To jest pierwszy powód. Drugim jest to, że mama może mi nie pozwolić jechać, bo uzna to za stratę czasu i kolejnych pieniędzy, więc będzie ciężko z przekonaniem jej.
     Ostatnio przytrafiła mi się całkiem dziwna historia.. Zakończyła się tym, że z całkowicie nieznajomym kurierem pojechałam ciężarówką do sklepu. Nadal nie mogę zrozumieć, jaki był cel jej podróży i dlaczego zgodziłam się na taką przejażdżkę, ale tak wyszło. Nie będę opowiadać jak do tego doszło, bo bolą mnie palce od klawiatury, boli głowa  i jest to długa historia.
      Kocham Toma - tymi słowami zakańczam dzisiejszy post ;**


sobota, 17 sierpnia 2013

Post właściwie o NICZYM :))

Uważam, że nadszedł już najwyższy czas, aby dodać wpisa. Nie mam żadnego tematu, dzisiaj spontanicznie :3 A tak propos : dlaczego Tom Felton jest taki sexy ?! No, nie ważne. Zbliża się rok szkolny :( Większość książek mam już zakupionych, brakuje kilku ćwiczeń i języków obcych. Chce dłuższych wakacji.
 Boże, jak ja nienawidzę nietolerancyjnych ludzi -.- Naprawdę tak niektórym przeszkadzają geje ?! Miłości się nie wybiera, przecież to nie ich wina, że są tacy, a nie inni, każdy ma prawo kochać. Dobra, zresztą nie będę się rozpisywać, każdy ma swoje zdanie w tym temacie ;p
Ostatnio wraz z Budyniem przeszłyśmy całe miasto w poszukiwaniu butów. Byłyśmy dosłownie w każdym obuwniczym. Z moim szczęściem łatwo się domyślić, że niczego nie znalazłam, bo oczywiście albo nic mi się nie podoba, albo nie ma rozmiarów. Mam strasznie dziwną numerację. Zwykle 37 są na mnie lekko za małe, a 38 za duże. Chodzę więc z luźnych 38, które dosłownie gubię kiedy idę przez miasto.
Właśnie ! Kiedy w środę spacerowałyśmy deptakiem popijając szejki ( <3 ), ujrzałyśmy grupkę dziwnie ubranych ludzi. W naszym małym miasteczku nikt się tak nie ubiera, dlatego zdziwiłyśmy się. Ale w twarzy jednego faceta zobaczyłam coś znajomego. Nie mogłam sobie przypomnieć, kto to jest. Nagle naszła mnie złota myśl - no jasne ! To facet z Polsat Cafe ! Domyśliłam się, że inni też pewnie są z tego programu. Budyń w tej samej chwili, kiedy przypomniałam sobie kto to jest, zapytała:
- Ejj, widzisz tego facecika ? Skądś go kojarzę.. Tylko skąd ?
- Polsat Cafe. 
- TAK ! Właśnie ! Ale co on tu robi ?!
Wpadła także na genialny pomysł, aby ich śledzić. Tylko PO CO ? 
-Stój - powiedziałam i przyciągnęłam z ją do siebie, bo już szła w ich kierunku - Patrz, wchodzą do Synagogi. Przyszli pozwiedzać.
Klaudia trochę się rozczarowała, bo ona lubi robić takie dziwne rzeczy typu śledzenie kogoś xD 
Miał być krótki post o niczym, ale jak zwykle się trochę rozpisałam ;DD Na tym kończę.


PS. : KOCHAM DOUGLASA BOOTHA ! <3



niedziela, 28 lipca 2013

bebebebeb, czyli krótkie sprawozdanie z ostatnich dni



Właściwie w tym tygodniu nie działo się nic ciekawego. Żadnych przełomowych zdarzeń. Ale pomyślałam, że warto  coś wreszcie dodać, bo jak to mi się często zdarza - zapomnę o moim blogu. O tym, co działo się w poniedziałek, wtorek, środę i czwartek niestety nie napisze z jednego zasadniczego powodu - nie pamiętam co robiłam. To może wydawać się dziwne, bo to było całkiem niedawno, ale w wakacje nie zastanawiam się co było poprzedniego dnia, tylko idę dalej. Tak więc początek tygodnia został przeze mnie zapomniany i usunięty w pamięci.  W piątek, mniej więcej w porze obiadowej poszłam do Budynia, ponieważ miałam spędzić u niej noc. Otworzyła mi jej babcia i powiedziała, żebym poszła na górę. Tak też zrobiłam i nie zdejmując butów, poczłapałam po schodach do pokoju Klaudii. Niczego nieświadoma, pociągnęłam za klamkę. W pokoju zastałam Budynia tańczącego na parapecie i olbrzymi bałagan. Wszystkie ubrania i zawartości szafek były na podłodze. ,,To jednak nie pochodzimy dzisiaj po sklepach.." - pomyślałam. Sprzątałyśmy do wieczora, a kiedy skończyłyśmy, poszłyśmy do Lidla po zapasy słodyczy. Wieczorem zrobiłyśmy impreze : zaprosiłyśmy Patrycję, Kaśkę i Karolinę. Jak na każdej przyzwoitej domówce, zostawiłyśmy pokój w ruinach i poszłyśmy na dwór, aby zobaczyć się z chłopakami. Siedzieliśmy pod Krusem do 22, aż zadzwonił ojciec Klaudii i kazał wracać do domu. Potem była powtórka z rozrywki i znowu musiałyśmy sprzątać. Przegadałyśmy całą noc i po 7 położyłam się spać. Za ponad 2 godziny obudziłam się i poszłyśmy się opalać. Koło 18 Budyń odwiózł mnie do domu i zaczęła się burza. Nie będę się już rozpisywać o niedzieli, ponieważ i tak już za dużo napisałam. Powiem tyle, że cały dzień siedziałam nad jeziorem.



wtorek, 23 lipca 2013

Przyjaźń

Dopiero zwróciłam uwagę, jak ważną rolę odgrywa w mym życiu PRZYJAŹŃ. Bez niej nie doszłabym do niczego... Według mnie przyjaźń to najcenniejsza wartość, jaką jeden drugiemu człowiekowi może zaoferować. Ale przyjaźń to przecież nie tylko pomaganie sobie w trudnych sytuacjach, spotykanie się, dogadywanie. To jest coś o wiele, wiele większego. Jest to pokrewieństwo dusz, zrozumienie, bezgraniczna miłość, wspaniałe doświadczenia, podpora duchowa i emocjonalna, więź łącząca ludzi, mimo, że mogą bardzo się od siebie różnić. Nie wyobrażam sobie życia bez przyjaźni. To jest dla mnie psychicznie niemożliwe.. Uważam, że KAŻDY potrzebuje kogoś, z kim połączy serca i przeżyje niezapomniane chwile <3 Kocham Cię, Budyń :** 




czwartek, 18 lipca 2013

Cezik

<3 <3 <3 <3
Te wakacje są inne niż zwykle. Mogłabym nawet stwierdzić, że wręcz najgorsze w całym moim życiu :c Rodzice czepiają się nie wiadomo czego, pogoda raczej słaba, do tego problemy... Nie tak wyobrażałam sobie wolne od szkoły. Zero pomysłów na spędzenie czasu, lenistwo, niechęć do wszystkiego - muszę coś ze sobą zrobić. Ale najpierw zjem zapiekankę, bo od czegoś w końcu trzeba zacząć ^.^


czwartek, 11 lipca 2013

Wakacje ^.^

Zapomniałam o prowadzeniu bloga. Proszę wybaczyć, ale po prostu miałam za dużo na głowie.. Ale rozpoczęły się wakacje, więc postaram się systematycznie dodawać wpisy :3 Cóż, muszę zacząć trenować pamięć, bo ostatnio zaniedbuje wiele rzeczy. Po prostu wylatuje mi z głowy z prędkością światła i kiedy próbuje sobie przypomnieć co miałam zrobić,  znajduje nowe ważne zajęcie. Tak też  było w przypadku tego oto bloga. Ale nadszedł ten szczególny okres, kiedy na wszystko przychodzi czas - wakacje ;D Niedawno wróciłam z gór, było bosko. Zabrałam się tam z przyjaciółką, która pochodzi z Francji. Praktycznie cały czas kłóciłyśmy się, co jest w naszym przypadku typowe. Sprzeczki głównie były wywołane tym, że ona nie lubi Malfoya, którego ja wręcz ubóstwiam i kiedy oglądałyśmy Harrego Pottera, francuska twierdziła, że on ma małego. A z kąd ona może wiedzieć, jakiego on ma członka ?! Nie przypomina mi się, żeby Draco w którejkolwiek części zdejmował gacie. Przeczuwam, że mówiła tak tylko po to, żeby wyprowadzić mnie z równowagi. Więc kiedy ja wzdychałam do mojego ukochanego, ona wkurwiała mnie właśnie tym. Z całej wycieczki najbardziej podobało mi się Morskie Oko <3 Coś cudownego. Oczywiście nie lepszego niż Tom Felton, ale też piękne ;) Widoki zapierające dech w piersiach.  Uwielbiam spacery po górach ;]  Fajnie było, ale tęskniłam za moim rodzinnym miasteczkiem i przyjaciółmi :3 Do tego nie wchodziłam na facebooka przez równo tydzień, co w moim przypadku graniczy z cudem, więc jestem z siebie mega dumna :)) Pozdrawiam  i życzę wszystkim udanych wakacji ;***




sobota, 18 maja 2013

Jezioro

Ohhh, jak dobrze, że sobota ^.^ Kolejny wieczór spędzony na przerzucaniu zdjęć Toma i innych seksiaków.  Byłam dzisiaj na urodzinach u kumpla. Wzięłam ze sobą Budynia, co było dziwne, bo ona jest innej religii i nie chodzi na urodziny, ale mniejsza o to. Przeważająca ilość gości to byli oczywiście chłopcy, co mi ani troche nie przeszkadza, wręcz cieszy.. ;D Najpierw było przeciętnie - rzucanie sie jedzeniem, demolka domu, jedzenie. Potem postanowiliśmy pojechać nad jezioro, które położone jest jedynie 8 kilometrów od naszego miasta. Więc pojechaliśmy. Po drodze pobiłam ,,rekord spadniętego łańcucha", który koledzy naprawiali mi co jakieś 5 minut, jak nie częściej. Więc droga była długa, bo cały czas sie zatrzymywaliśmy z powodu mojego łańcucha. Kiedy dotarliśmy na miejsce, zostawiliśmy rowery koło jakiegoś słupa na plaży i weszliśmy na molo. Ja z dziewczynami moczyłyśmy nogi, za to chłopaki oczywiście wskoczyli do wręcz lodowatej wody. Po jakimś czasie, pomyślałam, że wejde do wody po uda, bo nudno tak siedzieć. Wzięłam ze sobą Julkę i weszłyśmy do wody. Spacerowałyśmy, gadałyśmy, kiedy nagle poczułam, że ktoś ciągnie mnie za nogę. Za chwilę byłam w powietrzu i ułamek sekundy potem w wodzie. Oczywiście Dawid musiał wrzucić mnie do wody. Usłyszałam kolejny plusk, odwróciłam sie  i Julka też była już pod wodą xD Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy chociaż miały stroje kąpielowe i było ciepło, ale nie było i nikt poza nami sie nie kąpał. Ludzie dziwnie na nas zerkali, bo z naszych ubrań ociekała woda. Na szczęście po drodze praktycznie wyschłam i po powrocie do domu rodzice nie poznali, że byłam nad jeziorem. Zaczęło się wyciągnie ocen na koniec roku.. Ja szczególnie musze postarać się z anglika. Na poniedziałek mam nauczyć się około 170 słówek, z których znam maksymalnie 4. Miłe, co? Wcale :( 



niedziela, 12 maja 2013

Przerwa

Ostatnio zaniedbałam mojego bloga. Nie wiem, co było tego przyczyną, chyba po prostu nie miałam czasu. Ale jakby na to spojrzeć z innej strony to nudziłam się praktycznie przez cały czas, więc nie mam usprawiedliwienia, dlaczego nie dodawałam wpisów. Komary to zło. Ostatnio wraz z Budyniem zaczęłyśmy uprawiać  jogging. To całe bieganie nie wychodzi nam najlepiej i większość drogi chodzimy, ale liczą się chęci, tak? Wczoraj sie troche ,,pokłóciłam z Budyniem" o ile można nazwać to kłótnią. Po prostu miałam zły dzień i byłam dla niej wredna. Ona sie wkurzyła i wyłączyła mi Harrego Pottera. Można się domyślić, co dzieje sie, kiedy ktoś mi wyłączy Malfoya. Ale dzisiaj CHYBA  jest już wszystko ok, tak  myśle. Wczoraj był wielki upał, ponad 30 stopni. Dziś już nie ma takiego słońca, dzięki czemu jest chłodniej. Mam nadzieje, że ta pogoda utrzyma się do końca dnia, bo nie chce upału, a deszczu tym bardziej. I jak na złość właśnie wyszło słońce.. Nienawidzę poniedziałków ;((( Na koniec zdjęcie Toma ( Draco Malfoy ) w Gryffindorze  :3

niedziela, 5 maja 2013

Czwartek

Wiem, że już niedziela, ale jakoś nie miałam czasu, aby dodać posta, a chciałam wam opisać to, co działo się w czwartek. Dlaczego właśnie ten dzień, a nie inny? Otóż tak mi się spodobało. No więc, jak codzień obudziłam się. Było może po 7, koło 8. Włączyłam laptopa, aby sprawdzić, czy może jest ktoś, z kim moge pisać na fb. No i byli. Przesiedziałam przed internetem jakieś 4 godziny, w tym czasie zaczynając oglądać ,,Chłopca w pasiastej piżamie". Gdzieś w 30 minucie filmu zadzwonił Budyń.
- Halo? - ja
- Aga, chodź szybko na dwór i weź wszystkie piłki. Z Patrycją czekamy pod twoim domem - Budyń.
- Ej, ale ja teraz nie moge, film oglądam.
- Nic mnie to nie obchodzi, chodź, czekamy na ciebie.
- ...Dobra - rozłączyłam
Za 5 minut byłam gotowa do wyjścia. Zerknęłam na zegarek - 11.17 Rodziców nie było w domu, bo pojechali nad jezioro na impreze, czyli wracają późno. Wyszłam z domu, podeszłam kawałek i dostrzegłam dwie nadpobudliwe postacie. Po sylwetkach rozpoznałam, że to Patrycja i Budynich. Podbiegłam do nich. Okazało się, że nie wyciągnęły mnie z domu w konkretnej sprawie. Po prostu chciały, abym szybko przyszła. Poszłyśmy do Patrycji. Miała wolną chatę, więc mogłyśmy u niej siedzieć. Przygotowała mi niespodziankę - oczywiście zdjęcia Toma. Miłe. Było ich koło 90, w tym jedno na kartkę A4, bez koszulki co mnie niesamowicie ucieszyło. Zaczął padać deszcz, więc wyszłyśmy na balkon, aby moknąć. Budyń zamknął mnie i Patrycje, więc przez pół godziny przemokłyśmy do suchej nitki. Odwalałyśmy tam dziwne rzeczy, Patrycja śpiewała, aż sąsiad wyjrzał, aby zobaczyć, kto się tak drze. Potem oglądałyśmy filmy, to znaczy POZACZYNAŁYŚMY oglądać filmy, było ich koło 17, każdy nudził nam się po jakiś 10 minutach. Kiedy skończyłyśmy, poszłyśmy na strych, bo tam jest fajne okno. Ja z Tomem w ręku, bo jak inaczej. Wychyliłyśmy się do pasa i coś krzyczałyśmy. Potem wpadłam na ,,genialny" pomysł, aby zrzucić Tomcia na dół i zobaczyć, gdzie poleci. Patrycja bez uprzedzenia wyrwała mi go z rąk i rzuciła. Widocznie spodobał jej się ten pomysł. Pech chciał, że Tomeczek wylądował na balkonie u sąsiadów. Zbiegłyśmy na dół, gdzie czekał już Budyń, bo ona obserwowała to wydarzenie z dołu. Zadzwoniłyśmy do furtki i wyszedł młody, przystojny facecik. Poprosiłyśmy, aby poszukał zdjęcia, bo ,,przypadkowo" je upuściłyśmy. Odnalazł je i zdziwił się, bo na zdjęciu był pół-nagi Tom Felton. Patrycja odebrała zdjęcie, ale po chwili porwała je, bo ten sąsiad jej się podobał i to było odruchowe, ze stresu. Więc wydrukowała mi kolejnego. Następnie poszłyśmy do Patrycji pokoju, ale Budyń się z nią pokłócił, więc jej Patrycja nie wpuściła. Budyń się zdenerwowała i rozwaliła jej salon. Po 2 godzinach oglądania Tomeczka, zbiegłyśmy, aby sprawdzić, co odwala Budyń. Szukałyśmy jej, ale nie mogłyśmy znaleźć. 
- Pewnie już poszła do domu - stwierdziła Patrycja
W tym momencie usłyszałyśmy dźwięk tłuczonego szkła
- Jeszcze jest - odpowiedziałam
Popatrzyłyśmy na siebie znacząco i wbiegłyśmy do kuchni. Zastałyśmy Budynia skręcającego się ze śmiechu na stole, a obok niej pobita szklanka. Wpadłam w śmiech i przewróciłam kolejną. To nam daje 2 pobite szklanki w ciągu jednej minuty. Patrycji nie było do śmiechu, bo to były jej ulubione kubki. Potem poszyłyśmy do Budynia na grilla i z mopem paradowałyśmy po górce wodociągowej. Czas jakoś szybko zleciał i zrobiło się ciemno. 21. Pomyślałam, że warto byłoby wrócić już do domu więc wzięłam deskorolkę i wróciłam, po czym cały wieczór przesiedziałam przed laptopem. KONIEC.


środa, 1 maja 2013

...

Chciałam uprzedzić, że aby zobaczyć najstarsze posty należy zjechać na sam dół i po prawej stronie będzie napis ,,starsze posty". Dopiero zobaczyłam, że nie mieszczą się już wszystkie na pierwszej stronie, dlatego jeśli ktoś chce przeczytać pierwsze posty, musi otworzyć następną stronę. ;]

wtorek, 30 kwietnia 2013

Burza

Cały dzisiejszy dzień zanosiło się na deszcz. No i stało się. Burza. Niespecjalnie mi to przeszkadza, bo właściwie to nawet lubię słuchać grzmotów i patrzeć na te błyski.. Ale wyobrażam sobie, co teraz czuje Budyń. Pewnie płacze gdzieś pod stołem (tu zaznaczam, że ona często płacze ze strachu, bo się praktycznie WSZYSTKIEGO boi ). A mi tam obojętnie, czy pada, czy nie - grunt, że internet jest i Tom mi działa :3 Nie pojmuję - jak można bać się burzy? Dobra, nie jest fajnie, jak pioruny trafiają w drzewa, można się wtedy przestraszyć, ale to się rzadko zdarza.. Ale kiedy nie ma burz z piorunami, to czego się obawiać? Do mojej kolekcji piłeczek  kauczukowych dołączyło dziś kolejne 7, w tym jedna przegryziona przez Patrycje -.- Uwielbiam tą sesję zdjęciową <3 :

 

Faza na kauczuk

Od kilku tygodni jestem uzależniona od piłeczek kauczukowych. Po prostu coś takiego w nich jest, że nie mogę się oprzeć, aby nie kupić kilku. Za każdym razem, kiedy wchodzę do sklepu, zatrzymuję się przy automacie do piłek. Dzisiaj sprzedawczyni w stokrotce się wkurzyła i nie chciała rozmieniać mi pieniędzy na złotówki. Cóż  - trudno się mówi. Skoro nie chcą zarobić na piłeczkach, to znajdę sobie nowe miejsce. Piłeczkowo - kauczukowa faza dopadła nie tylko mnie. Chorobą tego uzależnienia padła głównie Patrycja. Wolę nie liczyć, ile złotówek przetraciła już na piłkach.. xD

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Film

Właśnie skończyłam oglądać film ,,Cudowne dziecko". Wspaniały, wzruszający film muzyczny opowiadający o chłopcu z domu dziecka, który poprzez muzykę odnajduje swoich rodziców. Uwielbiam tego typu filmy. Słyszałam, że ten film dostał oscara za muzykę i nie dziwię się, bo fajnie się tego słucha. Polecam obejrzeć, poza tym ,,Cudowne dziecko" trwa jedynie 1:49:16 (sprawdzałam) więc nie zajmuje wiele czasu. 

,,Pracowity" dzień.

Właśnie wróciłam z miasta. Pogoda zajeebiszta. Dzisiaj obudził mnie telefon. Nie patrząc kto dzwoni, odebrałam sennym głosem:
-Haloo.. ? - mruknęłam
- Witam - głos
- Yyyy.. No, witam..
- Agusiu, posłuchaj, ja z takim zapytaniem: dzisiaj idziecie do szkoły czy nie?
- Nie, nie, cały tydzień wolny - odpowiedziałam wciąż zaspana
- Ahhh, bo tu Patrycja wszystkich stawia na równe nogi, że do szkoły dzisiaj. Obudziłam cię? Przepraszam i dziękuje, już ci nie przeszkadzam - tu poznałam, że rozmawiam z mamą Budynia
- Proszę, do widzenia - i rozłączyłam.
Spojrzałam na zegarek - 7:42. Właściwie dobrze, że ktoś mnie obudził, bo nie lubie marnować wolnego od szkoły na spanie. Leżałam jeszcze chwile i wstałam. Laptop stał niewinnie na biurku obok łóżka, więc podniosłam klapę i nacisnęłam duży guzik włączający ,,maszynę". Wystukałam hasło, włączyłam facebooka. Skończyłam oglądać na kinomaniaku film ,,Tylko Ciebie Chcę" i zaczęłam szperać w szafie w poszukiwaniu ciuchów. Wyciągnęłam bluzkę i narzuciłam sweterek. Po drodze zgarnęłam z kuchni cebularza i 6 złotych, deskorolka w dłoń i wszyłam. Z przyzwyczajenia skierowałam się do Budynia. Zastałam ją w piżamie, choć było już po 10, a ona wstała przed 8, bo Patrycja wszystkich obudziła. We trzy wyszłyśmy do miasta (ja, Budyń, Patrycja) Wstępowałyśmy do sklepów, rozwalałyśmy półki, ochroniarze nas wyganiali i tak w kółko.  W stokrotce jak zwykle zatrzymałyśmy się przy automacie do piłeczek kauczukowych. Nabyłam nowe 8. Łącznie mam już ich 16. Odwalałyśmy jeszcze coś na mieście, a o 14.30 pojechałam do domu na obiad, którego i tak nie zjadłam. Zaczęłam oglądać jakieś komedie na laptopie, kiedy do pokoju wszedł tato. Powiedział, że zostaje sama w domu, bo jadą na grilla nad jezioro. Niezmiernie się ucieszyłam, ale nie dałam tego po sobie poznać. Więc zostałam sama. Zadzwoniłam po ekipę i zrobiliśmy imprezę. Rozwaliliśmy mi dom, ale zdążyłam ogarnąć przed przyjazdem rodziców. Potem uciekłam z domu i poszłam do miasta. Nie będę opowiadać, co robiłam na mieście, bo ten wpis i tak jest już za długi, więc na tym kończę.
 

Tom Felton

Postanowiłam wrzucić dzisiaj kilka z moich ulubionych zdjęć Toma ;D


  

niedziela, 28 kwietnia 2013

Dziwny dzień.

Strasznie wolno minęła mi sobota. Nie chodzi  o to, że się nudziłam. Wręcz przeciwnie - zdążyłam zrobić wiele rzeczy. O 6.00 rano odpaliłam laptopa i przeglądałam stronę główną facebooka. Poza facebookiem na kartach miałam włączone wywiady z Tomem Feltonem, kinomaniaka i demotywatory. Nie spodziewałam się, że ktoś napisze do mnie o tak wczesnej porze, ale o dziwno napisał i to najbardziej nieoczekiwana osoba. Konkretnie chodzi o moją najlepszą przyjaciółkę - Budynia. Był to dla mnie szok, bo ona wstaje koło 15.00 w weekendy, a na kompa wchodzi tylko wieczorami, bo tłumaczy się, że ,,nie ma czasu". Więc pisałam z nią, o 10 pomyślałam, że warto by było ogarnąć mój pokój, bo całe biurko i podłoga zawalone są ubraniami i papierkami po lodach i czekoladzie. Włączyłam muzykę  i wzięłam się do roboty. Zajęło mi to zaledwie pół godziny. Położyłam się na łóżko, ale nie na długo, bo za chwilę usłyszałam z dołu krzyk mamy:
,,Aga, chodź, jedziemy nad jezioro posprzątać ośrodek". Kuźwa - pomyślałam. Wybierałam się do Budynia i naprawdę nie miałam ochoty spędzić dnia na ośrodku sprzątając. Więc wywieziona poza miasto siedziałam nad jeziorem. Wywieziona - brzmi to tak, jakby rodzice zawieźli mnie tam i zostawili. Ale oni cały czas byli ze mną, więc może lepszym określeniem będzie ,, zawieźli bez mojej zgody". Więc zawieziona-bez-zgody musiałam siedzieć tam i grabić liście. Potem poszłam się poopalać, ale niedługo wróciłam, bo nie miałam ochoty siedzieć nad jeziorem sama. Kiedy przyszłam narzekałam rodzicom, że chcę wracać. Zajęło mi to koło godziny, ale kiedy wreszcie mieli mnie dość, odwieźli mnie. W domu byłam o 14. Poszłam więc do miasta, a następnie do Budynia. Kupiłam nam lody, więc siedziałyśmy zajadając je i grając na gitarze. Potem poszłyśmy na ,,piknik" do kumpeli zwanej ,,Kaśką". Zdemolowałyśmy jej dom, więc potem poszłyśmy we cztery (do Kaśki zabrałyśmy sąsiadkę Budynia - Patrycję) do Lidla. Chodziłyśmy po mieście i   do domu dotarłam o 20. Poszłam na komputer i tak zakończył się mój dzień. Nie był najgorszy, ale wspaniały też nie był.


 

piątek, 26 kwietnia 2013

weekend

Wreszcie się doczekałam. Weekend majowy. Pogoda zapowiada się niesamowicie i w ogóle, tylko szkoda, że nie wyjdę z domu -.- Biorę antybiotyki, ale nawet nie wiem od czego, bo nie czuje się chora, nic mnie nie boli, może mam lekki kaszel.. Pielęgniarka dała mi zakaz wychodzenia do czwartku. Właściwie niewiele obchodzi mnie to, co mówi pielęgniarka, bo i tak ucieknę z  domu. Wczoraj obejrzałam ,,Trzy metry nad niebem". Film nie najgorszy, ale szczerze przyznam, że widziałam lepsze. Dzisiaj mam zamiar oglądać drugą część, ale jeszcze się zastanawiam, bo aż tak mnie ten film nie zachęca. Oczywiście to tylko moje zdanie, bo znam wielu ludzi, którzy ten film wprost kochają, ale mi po prostu do gustu nie przypadł. Postanowiłam nie pisać długich postów, bo nikomu nie będzie się chciało tego czytać, więc na tym kończę ten wpis.

JA w kilku słowach

Pomyślałam, że dobrze by było, gdybym napisała coś o sobie. Żadna ze mnie wielka osobowość, żeby ktoś się nie zdziwił, albo nie nastawił na coś 'mega', że tak powiem. Zwykła nastolatka, z nieosiągalnymi planami i wielkimi marzeniami, czasem kłótliwa, troche nienormalna. Uczę się raczej przeciętnie, może troche ,,ponad przeciętnie". Głównie jadę na 4, zdarza się lepiej lub gorzej - oczywiste. Jestem typową fanką Harrego Pottera, można by stwierdzić, że mam na tym punkcie fioła. Ale nie chodzi mi o film ,,Harry  Potter", choć też, ale wolę książki. Może wydawać się to dziwne, ale książki są o wiele, wiele lepsze, jeśli chodzi o tą sagę. W filmie pominęli wiele ważnych elementów i sporo treści, co mnie czasem wręcz wyprowadza z równowagi. Więc jeśli ktoś nie oglądał jeszcze Pottera, to polecam najpierw przeczytać, potem obejrzeć. Jak się to wszystko samemu wyobraża to jest o wiele fajniej, poważnie. Najbardziej ze wszystkich postaci lubię Malfoy'a. Lubię - mało powiedziane. KOCHAM Draco Malfoy'a i uważam, że Tom Felton wspaniale go zagrał (mam słabość do Tomaaa *.*). Ale teraz nie o tym. W wolnych chwilach jeżdżę na deskorolce, czasem rolkach, ale rzadko. Uwielbiam blondynów, choć może nie jest to ważna informacja, ale tak sobie pomyślałam, że mogłabym o tym wspomnieć. Moim hobby jest jedzenie słodyczy ( tu zaznaczam, że nie jestem gruba, niektórzy nawet uważają, że mam anoreksję - po prostu nie tyje po czekoladzie ). Gram na gitarze, choć ostatnio nie za bardzo, bo jedną połamałam, a od drugiej zgubiłam tą część do strojenia i po prostu nie mogę jej nastroić. Tak więc muszę albo kupić nową gitarę, albo to ,,pokrentęłko" jak ja to lubie nazywać. Mieszkam w niewielkim miasteczku, liczy koło 16 tys. mieszkańców. Ale je lubię. Znam wszystko na pamięć, na sklepy też nie narzekam, więc nie przeszkadza mi, że nie mieszkam w większym mieście, bo tu mi odpowiada. Uwielbiam film ,,Skazani na Shawshank" i ,,Nietykalni". Moim postanowieniem jest nauczenie się języka francuskiego (głównie dlatego, że Tom zna ten język). W szkole nienawidzę matmy i historii. Po prostu męka. Lubie za to angielski, polski i oczywiście wf. Co roku jestem w samorządzie klasowym. Kocham moją klasę :3 Uwielbiam tych ludzi, choć rzecz jasna - nie wszystkich. Często odwalamy różne głupie i może troche hmmmm.. nietypowe rzeczy. Uciekanie ze szkoły przez okno od męskiej szatni wf to nasza specjalność. Szkody wyrządzone w naszej szkole to też zwykle nasza wina, bo często coś rozwalamy. Wszelkie drzwi, kible, obrazy, ławki - to u nas długo nie pociągnie. Póki co nie będę się rozpisywać, od czasu do czasu dorzucę pewnie jeszcze jakieś wiadomości na mój temat, choć wiem, że niespecjalnie kogoś to interesuje. Ale skoro postanowiłam założyć tego bloga, to będę go prowadzić bez względu na to, czy ktoś to czyta ;D

czwartek, 25 kwietnia 2013

Pierwszy post


Postanowiłam założyć bloga. Taki  tam kolejny blog o wszystkim i niczym. Zastanawiam się tylko, kogo właściwie będzie interesowało moje życie, ale póki co to nie ma większego znaczenia. Postaram się dodawać wpisy regularnie, choć obawiam się, że nie koniecznie mi się to uda. Ale zawsze warto próbować. Tak więc pierwszy wpis wygląda właśnie tak. Od razu mówię, że jeśli nie lubicie Toma Feltona to właściwie nie ma sensu zawracać sobie głowy moimi wpisami, bo zapewne dotyczyć będą głównie jego osoby. Nie wiem właściwie, dlaczego mi się podoba, ale ten facecik coś takiego w sobie ma, co mnie pociąga ^.^ Ale posty nie będą tylko o Malfoy'u. Pewnie napisze też czasem coś o sobie, Harrym Potterze,o przyjaciołach, życiu, itp. Wątpie, by kogoś specjalnie zainteresowały głupoty, jakie będę tu wypisywać, ale trudno. Chociaż spróbuje.